*Przed przeczytaniem rozdziału, proszę o ponowne przeczytanie prologu*
- Nic.
-Jak to nic? Ty się uważasz za mojego przyjaciela? Pięć minut mnie
nie było, a ty już ją musisz podrywać. Nie możesz się powstrzymać? To coś to
moja dziewczyna, więc zostaw ją w spokoju- Blaise wybuchł.
Czułam się strasznie,
jeszcze przed chwilą wszystko było dobrze, miałam uśmiech na twarzy, a teraz?
On niszczy wszystko co spotyka na swojej drodze. Chcę coś powiedzieć, ale nie
mogę, bo wiem jak się to skończy. Ale ile razy można być obrażanym?
WidziałEM jak Hermiona
zamyka się w sobie i wycofuje. Nie mogę jej teraz tak po prostu zostawić.
- Nie, nie uważam się za twojego przyjaciela. A wiesz dlaczego? Bo
mój przyjaciel nigdy nie nazwałby swojej dziewczyny „szlamą” ani by jej ciągle nie
obrażał. Byłby dla niej oparciem, a nie dupkiem, który utrudnia jej życie. Z
dawnym Blaise można było robić wszystko.
Śmiałeś się. Nic ci nie przeszkadzało, a teraz to zachowujesz się jak dziadek, który marudzi, na to, że w dzień jest jasno, a w nocy ciemno.
Taki był mój przyjaciel, ale on chyba gdzieś zginął. I jeszcze raz
ją tak nazwij to nie ręczę za siebie- Nie spodziewałam się tego. Malfoy mnie
broni? Trzeba to chyba gdzieś zapisać. Zresztą i tak mu nie zaufam, żeby nie
wiem co zrobił.
-No brawo, brawo, nie spodziewałem się tego po tobie. Że też byłem
taki głupi…- chwila o czym on mówi?- Jak mogłem nie widzieć, że mnie zdradzasz
głupia szlamo- ale o co chodzi? Jaka zdrada?- I pamiętaj, że takich jak ty są
miliony, więc pamiętaj. Nie jesteś mi do niczego potrzebna.- ostatnie zdanie
wyszeptał prosto w moje ucho. Ja już nie mogłam nie chciałam płakać, ale coś mnie
do tego zmuszało- Głupia szlama.
-Nie mów tak o…- usłyszałam głos wyraźnie wkurzonego Malfoy’a.
-O mnie- koniec sama muszę się tym zająć.
-Co powiedziałaś?
-Słyszałeś. A teraz żegnam…
-Głupia. Myślisz, że pozwolę ci odejść?- chciał mnie uderzyć, ale
Draco był szybszy. Złapał go, uderzył pięścią i rzucił na niego drętwotę.
-Hermiona?
-Mhm?
-Chodź stąd.
-Dwa razy powtarzać nie musisz…
Po chwili jedynym dźwiękiem na ulicy był
odgłos teleportacji.
Jesteśmy na miejscu. Studia. Nowy rozdział w
moim życiu i mam nadzieję, że będzie dużo lepszy od tego. Bez Blaisa. Wiem, że
muszę zakończyć tą znajomość, ale nie potrafię. Zresztą kto mi zostanie kiedy zerwę z Zabinim?
Harry i Ron nie żyją, z Ginny się nie dogaduję, zmieniła się i to bardzo. Woli
towarzystwo Blaisa, albo Malfoy’a od mojego. Właśnie Draco… Nie wiem co mam o
nim myśleć przeprosił mnie stanął w mojej obranie i… i właśnie przerywa moje
rozmyślania.
-Hermiona, wszystko dobrze?- widziałam troskę i szczerość w jego
oczach. Nie kłamał.
- Tak. Już wszystko dobrze- musiałam mu podziękować w końcu dobrze
mnie wychowano, a jakby nie patrzeć on stanął w mojej obronie- Draco?
-Tak?- okej przykułam jego uwagę, jest dobrze.
-Ja… No bo wiesz… bo ja… no… no bojachciałamcipodziękować- proszę
niech mi nie każe tego powtarzać…
-Możesz powtórzyć bo nie zrozumiałem?- okej wdech wydech, że też
nie mógł zrozumieć.
-No bo chciałam ci podziękować.
-Za co?
-Serio musisz mnie tak torturować?- no cóż widząc jego twarz
wiedziałam, że muszę mu powiedzieć- No bo ja bym sobie sama nie poradziła z
Blaisem, a ty mi pomogłeś i gdyby nie ty to dalej byłabym w samochodzie
słuchając jaka to jestem beznadziejna.
-Nie ma za co dziękować, zrobiłem to ponieważ na to zasługujesz i
pamiętaj o tym. Zasługujesz na więcej. I ja też chciałbym ci coś powiedzieć, a raczej cię przeprosić. Za to
wszystko co robiłem, za wszystkie wyzwiska, za każdą łzę, która przeze mnie ujrzała światło dzienne i
za smutek i za wszystko co ci kiedykolwiek zrobiłem, więc Hermiono Jean
Granger, znana jako Panna-Wiem-to- wszystko-Granger, uczynisz mi ten zaszczyt i
wybaczysz mi? Nie proszę o zaufanie, wiem, że na nie, to nawet nie mam co
liczyć, ale proszę cię o wybaczenie. Zgadzasz się?
-Jeśli mi coś obiecasz…
-Wszystko.
-Obiecaj mi, że nigdy się na tobie nie zawiodę i nigdy więcej nie
będę musiała płakać przez ciebie. Obiecujesz?
-Obiecuję.
I z wypowiedzeniem tego jednego słowa
między wrogami nawiązała się nić porozumienia.
-W takim razie do zobaczenia wieczorem, na kolacji.
-Do zobaczenia. Hermiona, może pomóc ci z walizką?
-Nie, poradzę sobie sama.
Nie wiem jak do tego
doszło to był impuls. Po prostu do niego podeszłam, stanęłam na palcach, (autorka:
no z 20 cm różnicy jakoś sobie ta Hermiona radzić musiała xd) objęłam i
pocałowałam w policzek, szepcząc krótkie „dziękuję”. No i co, został chłopak zszokowany
na pustym korytarzu a ja poszłam się rozpakować. Ale i tak najdziwniejsze było
to, że mnie nie odepchnął, a bardziej przytulił do siebie.
Jedno wiem pora zacząć się rozpakowywać, bo zaraz tu przyjdą…
chwila tak właściwie to z kim ja mam pokój? Aaa… Ginny- standartowo i jeszcze
jakieś trzy dziewczyny: Sofia, Carmen i
Robin. Może być ciekawie o… chyba właśnie przyszły… I boom, dźwięk jakby ktoś
skakał z Big Bena i właśnie upadł. Wyszłam na schody i zobaczyłam niską
blondynkę która przewraca się ze swoją ogromną walizką.
-Hej, jestem Sofi. Boże czemu tu jest tak dużo schodów? Wiesz
gdzie jest pokój… chwila… 323?
-Hej. Tak wiem, będziemy razem mieszkać, daj pomogę ci z tą
walizką, jestem Hermiona.
-Miło mi.
-Mi też. Możesz mi coś powiedzieć?
-Zależy co.
-Czemu nie użyłaś magii i nie zmniejszyłaś walizki?
-Boże jaka ja głupia jestem nie pomyślałam o tym- polubiłam ją.
Bije od niej energią i radością. No cóż dzisiaj pierwszy dzień, a już zapowiada
się ciekawie.
Po rozpakowaniu i krótkim
poznaniu się między nami, postanowiłyśmy coś zjeść, więc zeszłyśmy do jadalni i
wtedy zobaczyłam coś czego nie powinnam była zobaczyć, mianowicie jak mój „kochany
chłopak” całuje się z jakąś rudą dziewczyną, a potem bije się z Draco. Trzeba
było interweniować…
- Sofi przepraszam cię, ale mój chłopak się bije i muszę
powstrzymać tego debila..
- Który to?- chciało mi się śmiać kiedy moja współlokatorka podniosła
rękawy koszuli do łokci i chciała iść się bić.
-Brunet.
-Okej, to chodź- nie zwlekając długo pociągnęła mnie za sobą i już
po chwili byłyśmy przy chłopakach. A jedyne co rzuciło mi się w oczy to to, że
ruda uciekła.
-Co wy tu robicie, chłopcy? Nie wiecie, że nie ładnie się tak bić
na korytarzu?- chyba Sofii bardzo spodobało się „udawanie nauczyciela”,
wyglądała jakby była w swoim żywiole.
-A ty za kogo się uważasz?- pierwszy odezwał się Zabini no cóż
można się było tego spodziewać.
-Uuu… jaki agresywny Mionka jak ty możesz z nim chodzić?- rzuciła rękawicę, więc pora ją
podnieść.
- Sama nie wiem Sofi, przecież nikt o zdrowych zmysłach nie bije
się na środku korytarza pierwszego dnia szkoły.
-To ja jaki według ciebie jestem?-
spytał się mnie Draco, ale nie złośliwie. Na jego twarzy błąkał się
delikatny uśmiech.
-Dziwny.
-Ja ci dam- i znowu łaskotanie, jak ja tego nienawidzę.
-HahahaDracohahahahahPRZESTAŃhhahahahahaWTEJhahhahahaCHWILIhhaha
-Może, może, albo nie, jednak nie.
-ZOSTAW JĄ- ten krzyk. Sam Voldemort nie powstydziłby się Blaisem.
Ale Draco i tak na niego nie reagował.
Widziałam, że dla niego Zabini przestał już istnieć.
-A ty za kogo się uważasz?- Sofi wkroczyła do akcji dobra trzeba
to powstrzymać, bo robi się niebezpiecznie.
-Za jej chłopaka. A ty za kogo? Ile wy się znacie? Taka mądra, a
sama nikogo nie masz…
-Ehh.. Czyli to ten typ faceta. Okej. Za jej przyjaciółkę. Jakąś
godzinę. I skąd wiesz? A i mój chłopak przynajmniej nie chce ze mną zerwać…
-Idź stąd.
-Nie.
-Dobra, Hermiona idziemy- i to spojrzenie rzucone do Sofi.
-Człowieku wszystko z tobą dobrze? Przed chwilą ją zdradziłeś,
obrażałeś jej przyjaciółkę i ją. A teraz na co liczysz, że tak po prostu z tobą
pójdzie? Z choinki spadłeś?- usłyszałam głos Draco, który nie wiem jakim cudem
ciągle mnie obejmował.
-Tak właśnie tak uważam. Szlam… Hermiona do mnie.
-Ona nie jest psem!!! –Sofi krzyczała, ale ja muszę iść za Blaisem.
Muszę.
-Zamknij się. Hermiona…
-Zostaw ją…- Sofi nadal próbowała negocjować i wtedy Blaise zrobił
coś czego w życiu bym się nie spodziewała. Nawet po nim.
-Mówiłem, żebyś się zamknęła. Avada Kada…
-NIE!!!
I
dwa magiczne promienie poszybowały ku górze…
************************************************************************
Hej!
Ale mnie tu długo nie było ;) W najbliższym czasie dodam też miniaturkę, (przynajmniej mam taką nadzieję) ale pomysł mam.
Zapraszam was na świetnego bloga o Dramione
http://zatrzymanaprzezciebie.blogspot.com/2015_02_01_archive.html
No i co mam nadzieję, że rozdział się podobał. Jeśli chcesz to napisz komentarz ze swoją opinią. No i miłego tygodnia.
~Victoria Rose
Bardzo fajna część ,spodobała mi się .masz bardzo fajny blog uwielbiam dramione <3333 Draco jaki władczy mmm Zapraszam również do siebie do komentowania i czytania ;) http://miloscjestzawszesilna.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńinformuj mnie o nowych rozdziałach ;)
Czekam i życze weny :)
Dziękuję ;* Na pewno wpadnę i zostawię po sobie ślad ;) A rozdział powinien pojawić się w weekend, ale poinformuję ;D Nie dziękuję ;*
UsuńNo i kolejny cuuudny rozdział.Nie spodziewałam się tego, iż Blaise posunie się do rzucenia śmiertelnego zaklęcia! I znowu trzymasz nas w napięciu! Czekam na nexta z NIECIERPLIWOŚCIĄ! Masz natychmiast dodać nexta! :D
OdpowiedzUsuńFanka Twojego opo,
Zuza
Dziękuję za miłe słowa ;* I no cóż w tym opowiadaniu może dużo się zdarzyć ;) W ten weekend pojawi się rozdział IV ;)
UsuńAutorka bloga i fanka twojego,
Victoria
No to czekam ;)
UsuńKiedy będzie next? ;*
OdpowiedzUsuńKochana ja tu usycham z braku notki. :C
Czekam! ;*
W piątek już na 100% dodaje rozdział IV ;D I przepraszam, że tak długo musicie czekać, ale nie miałam ostatnio czasu na pisanie :( Do zobaczenia jutro :*
UsuńJakie to cudo boże *-* ja chcę więcej i więcej ,czekam na nexta. Łał nie spodziewałam się że Blaise użyje takiego zaklęcia ,teraz tylko pytanie na kogo ? I kto dostanie tym zaklęciem ja chce nexta xd pozdrawiam i zapraszam do siebie
OdpowiedzUsuńhttp://miloscjestzawszesilna.blogspot.com/
Weny życzę
Zapraszam na kolejną część :)
UsuńCzekam !!!!!;(
OdpowiedzUsuńRozdział jest :) I przepraszam, że aż tyle musieliście czekać, a tobie Rabelle dziękuję w szczególności, bo dzięki twoim komentarzom w końcu się wzięłam za bloga :* dziękuję
Usuń