sobota, 14 lutego 2015

A wspomnienia o dziewczynce wracały...




*Z dedykacją dla Gwiazdy, Cypusia, Pauliny i Julki*


19 wrzesień 1985

    Trójka małych dzieci bawi się w ogrodzie.  Kasztanowłosa dziewczynka upada. Widać, że zabolał ją upadek. W oknie stoją dorośli, jednak nie ruszają się nawet o milimetr, gdy dziecko się przewraca, a potem płacze. Pozostała dwójka,  mały blondynek i czarnowłosy chłopczyk nie wiedzą co maja zrobić. Kochają ją i nie chcą, żeby stała jej się krzywda i wtedy pojawia się ktoś trzeci , dorosły.

A po dziewczynce zostały  tylko wspomnienia…

19 wrzesień  1990

   Ogromny dom pogrążony w żałobie. Po niej. Jednak nikt nie czuje tego co oni. Jednak w żadnym pokoju nie ma tyle smutku co tu. „Muszę wyjść”.  Te słowa wypowiedziane przez chłopca zdawały odbijać się echem po pokoju przez kolejne parę godzin. Krótkie kiwnięcie głową ze strony blondyna i trzaśnięcie drzwiami przez bruneta. Jednak ona tu była. Opiekowała się nimi. Od pięciu lat. Rosła, dorastała i dojrzewała wraz z nimi. On to czuł lecz musiała zniknąć, bo została tylko pustka.

A po dziewczynce zostały  tylko wspomnienia…

19 wrzesień 1995

     Hogwart. Zamek z ogromną ilością okien.  W każdym ból, rozterki i kłótnie. Pokój Ślizgonów. Jej urodziny. Nie widzieli się 10 lat. Dziesięć długich, smutnych i pustych lat. Jednak pojawiła się nadzieja. Ostatnio  Snape do nich przyszedł i przekazał im szczęśliwą wiadomość „Ona gdzieś tu jest nie została zabita, tylko porwana. Mamy dowody na to, że chodzi do Gryffindoru. Wszystko w niej się zmieniło. No może po za oczami i włosami, ale to w końcu moja córka jest za silna na jakieś tam zaklęcie blokujące moc”. „Co? Czemu nie możemy jej rozpoznać? Kiedy będziemy mogli się spotkać?”. Odpowiedź była krótka i prosta „Kiedy on zginie”.  Wojna.

A po dziewczynce  zostały tylko wspomnienia…

19 wrzesień 1998

      „SZLAMA” jedno słowo, a raniło tyle razy. Znowu jej urodziny. Dzisiaj miałaby 18 lat. Snape powiedział im, że w tym roku powinni ją rozpoznać. I tak też się stało. Ale kolejnych wydarzeń nikt nie przewidział. On (Voldemort) przyszedł tak szybko, zabrał tyle osób. W tym Wybrańca  i Rudego. Tylko Granger przeżyła, chociaż to nie jest już Hermiona. Ona nazywa się….  Ana Lily Snape i jest jego byłą przyjaciółką oraz przedhogwrdzką miłością. A on ją tyle lat obrażał. Gdyby tylko znał wcześniej prawdę…

A wspomnienia o dziewczynce zaczęły powracać…

19 wrzesień 2000

       „Ana, Ana zaczekaj”. „Kim jest Ana? Malfoy, Zabini, Panie Profesorze znamy się dziewięć lat, więc chyba wiecie jak się nazywam.” Miała tego dosyć, od razu po skończeniu wojny wyżej wymieniona trójka za nią ciągle chodziła i mówiła, że nic o sobie nie wie, że nazywa się Ana, ale to jest niemożliwe. Ona przecież ma rodziców, zaplanowaną przyszłość, wszystko jest idealne, a oni tylko to psują. „Ana wiem, że tam jesteś. Proszę cię An, my się przyjaźniliśmy, kiedy byliśmy dziećmi, ale ty zostałaś porwana. Ana błagam cię, wróć do nas. Proszę może to odświeży ci pamieć. Do zobaczenia”. Powiedział to dał jej małego, starego misia i dosłownie rozpłynął się w powietrzu. Na początku myślała, że to tylko głupi dowcip ze strony byłych Ślizgonów. Ale wtedy stało się coś niespodziewanego… Wspomnienia zaczęły  wracać.

A wspomnienia o dziewczynce wróciły…

 19 wrzesień 2017

    Uwierzyła.  Od siedemnastu lat zna całą prawdę o sobie. A oni? Draco długo próbował podbić serce Gryfonki i udało mu się, a od 2005 roku są szczęśliwym małżeństwem. Blaise zaprzyjaźnił się z Hermioną tuż po wojnie. Minęły  trzydzieści dwa lata od porwania małej dziewczynki przez Dumbledore. A Dracon Malfoy w końcu może być szczęśliwy. Ma przy sobie ukochaną kobietę i zarazem przyjaciółkę oraz  11-letnich  bliźniaków, a za ścianą swojego najlepszego przyjaciela. Każdy żałował porwania Any Hermiony i każdy cieszył się z jej  powrotu.
      A szczególnie mały blond włosy chłopczyk ze zdjęcia w  albumie mojej pra pra pra pra babci. 

Znanej jako Hermiona Ana Malfoy…


A wspomnienia o malej, kasztanowłosej dziewczynce zostały z nami na zawsze…



*********************************************************************************

Hej!

No i kolejna miniaturka, dodaję dzisiaj bo bardzo zależało mi aby dodać ją 14 lutego. Nie ma tu nic romantycznego, ale o to chodziło, kolejną mogę napisać romantyczną ;P 

Z dedykacją wszystkich moich przyjaciół, rodziny i czytających.

Zapraszam do komentowania i na facebooka.
                                                                                                                    Do zobaczenia
                                                                                                                      Victoria





piątek, 6 lutego 2015

Rozdział II






Hermiona

      -Dobra chyba wszystko spakowałam- mówiłam sama do siebie schodząc po schodach z ciężkim kufrem- Apple- zawołam, a już po paru sekundach stała przede mną  mała skrzatka.
    -Słucham, Hermiono.
    - Apple mogłabyś zająć się domem podczas mojej nieobecności?
    -Oczywiście, a teraz Hermionko uciekaj, bo się spóźnisz. Ach ta dzisiejsza młodzież…
   -Dobrze, dobrze już idę do zobaczenia w Święta.
    -Do zobaczenia. No już leć…
    -Już idę.
    -No nareszcie.
    Czułam, że zamykając drzwi  otworzyłam nowe, lepsze. Pełne nowych wrażeń i niespodzianek. Ciekawe co przyniesie ten rok, jacy będę nowi ludzie, czy ten durny blondasek się zmieni. Tak wiele pytań i tak mało odpowiedzi.
    Nie no co oni tutaj robią? To się źle zapowiada…

Perspektywa Draco

   -Smoku, gotowy?- czemu Blaise wparował do mojego pokoju o 8 rano?
  -Jaki gotowy? To my gdzieś dzisiaj idziemy?- odpowiedziałem mu zaspanym głosem- Człowieku daj mi spać jest środek nocy- Tak 8 rano to dla mnie jeszcze noc- dodałem widząc, że już chce coś dodać.
 -Zamorduję kiedyś tego kretyna- powiedział szeptem Diabeł, dodając już głośniej- Tak ty idioto dzisiaj jest nasz pierwszy dzień w akademiku!
   Co jaka szkoła? Przecież dzisiaj (krótkie spojrzenie na zegarek)  1 września. No i koniec spania zerwałem się z łóżka, próbując się przebrać i wychodząc z pokoju, jednocześnie myjąc zęby.
-CO TAK STOISZ? WEŹ MI SIĘ POMÓŻ PAKOWAĆ!- no nie ja tu się męcze, a Blaise stoi sobie w drzwiach i nic nie robi.
-Okey już idę.
 - Dobra różdżka jest, ubrania są, ognista jest. Wszystko spakowane- zawołałem z radością w  końcu ich zobaczę Ginny, Freda, Georga i … ją Hermione.
-Ej stary, z czego zamierzasz się uczyć z ubrań?
-Aaa no tak jeszcze książki. No i świetnie teraz wszystko gotowe i zostało nam jeszcze 5 minut.  To co ognistej?
-Jak coś ci zostało…
-Oj już nie udawaj wiem, że tego pragniesz. 
-Ta jeszcze mi to wyśpiewaj….
-Jak sobie życzysz Ojjj juuuż nieme uudaawaajj wieem, żee  tegoo prieeeeszz- no i co ja nie zaśpiewam? 
-Weź się człowieku zamknij i daj ludziom żyć.
- NIE!!!- Jaka to świetna zabawa obserwować jak Diabeł  się denerwuje.
-Nienawidzę cię.
-Też cię lubię - ale oczywiście minę muszę mieć poważną, boże jak mi się chce śmiać- dobra, zbierajmy się, bo musimy jeszcze pojechać po Hermione.
-A po co? Myślalem, że spotkamy się pod akademikiem.

-Blaise, co się ostatnio z tobą dzieje HERMIONA TO TWOJA DZIEWCZYNA. Kojarzysz taka mała, szczupła, ładne oczy i orzechowe włosy. Coś świta?- ile z tym człowiekiem można. Nic się nią nie interesuje NIC. Skoro mnie to irytuje to jak musi się czuć ona. O nie, Zabini to mój przyjaciel, ale coś z nim trzeba w końcu zrobić, albo oni zerwą albo Miona  się zapłacze - Diabeł ty kretynie. Rusz swoje arystokratyczny tyłek  i jedziemy po nią. Ładnie się przywitasz, otworzysz drzwi od samochodu wsiądziesz i pojedziemy do szkoły, a ty będziesz bardzo zadowolony. Zrozumiałeś?
-Jeśli muszę.
-Może być, a teraz chodź.
     No i pojechaliśmy. Po wielu trudach udało się jedziemy samochodem. Sukces. W sumie to cieszę się z powrotu do "szkoły" wybrałem prawo, no bo na jaki niby kierunek ma iść chłopak, który sam miał z nim problemy? Trochę się w życiu pozmieniało i moim i innych. Gryfiaki zaprzyjaźnili się ze Ślizgonami, Hermiona zaczęła wracać do normalnej postaci, jednak znowu zaczyna się cofać w towarzystwie mojego kochanego przyjaciela przygasa, jest inna, smutniejsza i myślę, że to wszytko prze niego. W ogóle  Blaisowi ostatnio coś odbiło, Ginny tak samo, Fred i George  wrócili do Hogwartu i podenerwowaliśmy trochę Filcha, jedna sala klasowa nie przetrwała naszej trójki w jednej szkole...
    Ale teraz? Teraz  pora na lepszy czas, na nowe znajomości, na nowe życie. Otworzyłem jedne drzwi, jednocześnie zamykając poprzednie. 
     Pora zacząć wszystko od początku...

PERSPEKTYWA HERMIONY

-Co wy tu robicie?
-Jak to co przyjechaliśmy po ciebie. A i zazwyczaj rozmowę zaczyna się od zwykłego cześć- ten jego durny  uśmiech. Boże widzisz, a nie grzmisz, czemu ja go muszę znać?
-Hmmm, a może nie?- szczera odpowiedź i chyba najładniejszy uśmiech na jaki mnie stać w jego obecności.
-Hmm, możemy jechać?-  a ten znowu wkurzony, lepiej robić co mówi, bo jeszcze komuś krzywdę zrobi.
-Dobrze, już- powiedziałam, czemu przy nim nie mogę się uśmiechać? (przemyślenia Draco) i znowu ma ten smuty ton. Taki wymuszony, przygaszony. Taki inny.
-Stary nie denerwuj się tak złość piękności szkodzi- powiedział Draco (Hermiona) Nie no, nienawidzę go, ale jego podejście do niektórych spraw mi się podoba, ale i tak go nienawidzę, Hermiona nie zapominaj się.
-Zamknijcie się obydwoje, a ty chodź, musimy jechać- powiedzial już  wyprowadzony z równowagi Blaise.
- Już idziemy, kochanie- nie mam już siły Harry, Ron, Ginny, a do tego jeszcze się przejmuje Zabinim lub co gorsze Malfoy' em. To zaczyna mnie niszczyć. Podobno przyznanie się do złego to postawienie pierwszego kroku. Jak na razie to cienko to wiedzę.
- Dzięki Bogu!Ruszcie się!

                                                      W trakcie jazdy

     Co się zmieniło? Jeszcze parę miesięcy  temu było dobrze. Jeszcze parę miesięcy temu śmiałam się z Nietoperza leżąc na kolanach Blaisa. A teraz? Nawet mój sposób oddychania mu przeszkadza. Kocham go, ale sama nawet nie wiem za co. Może za to, że pojawił się w moim życiu, gdy kogoś potrzebowałam, wtedy był przy mnie. Przytulał, troszczył się. Tak po prostu kochał, opiekował się. Jaki to wszystko ma sens? On patrzy przed siebie, kłócąc się co chwila z Malfoy' em, a tamten znowu próbuje albo mnie rozśmieszyć albo przeprosić. A ja? Myślę jak zawsze. Wyznaczając jeden punkt odniesienia, patrząc na niego, ucząc się go jakby na pamięć jak nowego zaklęcia, jak dat na historię, jak życia. No cóż jak na razie to średnio mi to wychodzi. Ale chcę  coś w końcu z tym zrobić. Ze sobą. Nie, ja MUSZĘ coś ze sobą zrobić. Muszę być taka jak wcześniej, normalna, szczęśliwa i uśmiechnięta. Muszę zacząć żyć... Poradzę sobie. 
Nazywam sie Hermiona Granger i uda mi się. Wierzę w siebie. W swoje możliwości. Z gorszymi rzeczami sobie radziłam. Jednak wraz z usłyszeniem dźwięku telefonu, cała moja pewność siebie runęła niczym domek z kart...

-Czemu wciąż masz ustawiony TEN sygnał!? Wiesz przecież, że go nienawidzę!- I znowu krzyk, czy nie można tego załatwić normalnie? Bez krzyków, kłótni, bicia? No, ale jakie jest inne wyjście mam tylko jedną drogę, jedną szanse. Nie został mi już nikt, a wolę już mieć przy sobie Blaisa niż nikogo, więc zostało mi tylko wyszeptać ciche przeprosiny i mieć do z głowy, unikając kolejnej kłótni.

Szkoda tylko, że Hermiona zapomniała wtedy o pewnym blondynie, siedzącym z tyłu... 

Szkoda, że nie wiedziała wtedy, że Draco będzie się o nią kłócił...

Szkoda, że nie pomyślała, że po tej planecie chodzi jeszcze jedna osoba, która się o nią troszczy...

Szkoda, że nie wiedziała wtedy, że jest dla kogoś ważna...

Szkoda, że nie potrafiła tego docenić...


-Przepraszam...- powiedziałam szeptem i myślałam, że usłyszy. Usłyszał. Ale postanowił się nade mną poznęcać.
-Mów głośniej- krzyk. Tylko to potrafi krzyczeć, ale musiałam powtórzyć głośniej i już otwierałam usta, aby wypowiedzieć słowo przez które był poniżana od kilku miesięcy jednak ktoś nie pozwolił mi tego powiedzieć...


                                                            Perspektywa Draco 

       Wiedziałem, że nie traktuje jej dobrze, ale to było wręcz upokarzające. Każdy by usłyszał, że go  przeprosiła nie mam pojęcia za co, ale przeprosiła, najwidoczniej musiała. No ale to już podchodzi pod znęcanie. Trzeba to przerwać. Nie tylko tą "kłótnie", ale to wszystko. Muszę się dogadać z bliźniakami i tak trochę zepsuć ich związek. Muszę przywrócić dawną ją pannę-wiem-to-wszystko-Granger. Ale najpierw pora zakończyć :"przyjaźń" z Blaisem, przepraszać Hermionę choćby co drugi krok. Ona musi mi wypaczyć. A no i najważniejsze nie pozwolić jej przeprosić tego dupka. Juz chciała go przepraszać. No ups coś jej nie wyjdzie...

 -Zabini kretynie, a za co ona ma cię przepraszać?- widziałem  ten delikatny uśmiech na jej twarzy i choć wiem, że mnie nienawidzi, to i tak przez ten mały, niewinny gest wiedziałem, że dobrze postępuje.
- Słucham!?- zapytał niby spokojnie Blaise. Taa mhmm zaraz będzie furia. Pora to przyspieszyć...
-Słyszałeś. A podobno jesteś mądry. Wiesz co nie wiem kto tak powiedział, ale raczej cię nie znał.
-Bardzo zabawne Malfoy. A ty durna szlamo mów głośniej!

     O nie teraz przesadził. Czy on tego nie widzi? Nie widzi, że ona cierpi? Nie widzi tej jednej kryształowej łzy spływającej po jej rumianym policzku? Czy można być aż tak ślepym?

 -  Blaise przekroczyłeś wszystkie granice...



Perspektywa Hermiony


    Jak on mógł mnie tak nazwać? Czemu? Nie, Hermiona błagam cię nie płacz, nie dawaj mu tej satysfakcji, ale jedna łza popłynęła. I po co on się mieszał? Po co? Nie mógł zostawić wszystkiego normalnie? Zdążyłam się przyzwyczaić do pomiatania moją osobą. Ale nie ten oczywiście musiał się wtrą.... 
   
     -Blaise przekroczyłeś wszystkie granice. Zatrzymaj samochód- chwila czy Malfoy zamierza mnie bronić, a może oni chcą się bić. Mowy nie ma nie pozwolę na to. No cóż trzeba się trochę po płaszczyć.
-Wysiadam na 5 minut jak wrócę to macie siedzieć i się najlepiej nie odzywać. Zrozumiano?-  Mrugnęłam  w stronę Malfoy' a,a on ku mojemu zdziwieniu potwierdził słowa Blaisa. Może jednak się myliłam, ale lepiej dmuchać na zimne, więc do dzieła.
-Draco...- okej zainteresowałam go, nawet się do mnie odwrócił- posłuchaj mnie z Diabłem nie warto zaczynać co nam to da? Lepiej już godzić się na wszystko i mieć święty spokój. Tak, nie lubię cię to prawda, ale chce, żeby już Blaise miał spokój przynajmniej ja nie dostanę-Jaka ja jestem głupia jedno słowo za dużo, ale wiem, że nie mogę już tego cofnąć. Malfoy jest arogancki, tchórzliwy i beznadziejny, ale głupi to on nie jest. 

Smok wie....


-Czy ten idiota cię uderzył!?- Jestem w pułapce. Mam dwa wyjścia powiedzieć prawdę i obronić się przed Blaisem, jednocześnie chowając się za Draco lub skłamać i być bita przez własnego chłopaka.
Z dwojga złego wolę tę  pierwszą opcję. Czułam się jakbym zdawała  bardzo ważny test, a jedno skinienie  głowy zaważyło by na całej mojej przyszłości. Jednak kiwają głową zaczynałam czuć się wolna coraz bardziej i bardziej, aż w końcu uczucie przywiązania znikło. - Hermiona, czy ty nie widzisz co on z tobą robi? Traktuje cię jak psa, albo nawet gorzej. I nie musisz mi ufać, ale on za to zapłaci za takie traktowanie ciebie. Dobrze może i nie jestem idealny, ale nigdy nie uderzył bym kobiety- aż chciało mi się śmiać.
-Ale wyzywać to zawsze umiałeś.
-Byłem wtedy młody i głupi, ale zmieniłem się. Przepraszam, że cię tak traktowałem- chciał chyba  złapać moje ręce w swoje, pfff... dobre żarty, już to widzę.
-Hahahah ty na serio myślisz, że ci wybaczę? Sześć lat poniżania mnie, naśmiewania się. A teraz co ci się przypomniało?   Aby to wybaczyć muszę sama  zobaczyć, że się zmieniłeś, a  nie tylko o tym słyszeć.-sama siebie zdziwiłam tym, że jestem w stanie mu wybaczyć, chociaż sama nie wiem- Ale spokojnie wybaczyć to jedno a zaufać to drugie.
-Dobrze, dobrze. Ale teraz tak. Temu idiocie na pewno nie ujdzie to płazem, a jeśli na jego nieszczęście jeszcze raz cię uderzy to od razu przychodzisz z tym do mnie, okej?
-Okej.
-To dobrze, a i dwa. Miło mi jestem Draco Malfoy. Dla przyjaciół Smok albo Dracze, a zresztą mów jak chcesz. A ty to...?
-Hermiona Granger. Dla przyjaciół Miona lub co tam sobie wymyślisz.
-Miło mi.
-Mnie również.

   Ciekawie się zaczyna, cieszę się, że wstawił się za mną. A ten pomysł z nowo poznanymi osobami jest dobry. Tylko, że Malfoy to Malfoy, a oni nigdy się nie zmieniają...

-Draco hahahhahah puść hahahhah nie hahhah łaskocz  hahahha.
-Będę.
-Nie hahhahaha.


-CO TU SIĘ DZIEJE?- krzyk Blaisa przerwał naszą "zabawę" z której szczerze mówiąc byłam średnio zadowolona, ale teraz mam poważniejsze sprawy na głowie niż Malfoya. Mianowicie.



Blaise tu był...






--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Hej!

Tak wiem strasznie długo mnie nie było :/ Ale nie mogła pisać :( Szkoła, angielski i trochę też mi się nie chciało i nie umiałam :/  Przepraszam :(

Ale  może umówimy się tak. Raczej nie dam rady pisać jednego rozdziału tygodniowo, więc może co drugą niedziele rozdział, a w pozostałe weekendy miniaturki równo 500 słów??? ;D

Dziękuję za przeczytanie! ;D
Proszę o opinię! ;D
I zapraszam na facebooka  ;D
https://www.facebook.com/pages/Dramione-Kierunek-Miłość/1508312762763855?fref=ts

Miłego weekendu xD