sobota, 3 stycznia 2015

Rozdział I

 



     To już dzisiaj. Ten dzień. W końcu ich zobaczę Ginny, Blaisa, Freda i Georga oraz tego mojego najukochańszego i najwspanialszego Malfoya. Nadal tego nie pojmuję jak w jednej osobie może mieścić się tyle arogancji, wredności i wesołości zarazem. Ale wiem jedno, że to jest niemożliwą niemożliwością . A wracając do tematu to tak się cieszę, dzisiaj jest mów pierwszy dzień studiów. Jak ja uwielbiam naukę i to przyswajanie wiedzy. Wiele się zmieniło przez ten rok. Poznałam Blaisa był taki kochany i uroczy, ale BYŁ. Śmierć Harry’ ego i Rona nie bowiem,dobiła mnie, ale wtedy pojawił się on. Taki cudowny. Uśmiechnięty. Zabawny. Uroczy. Tajemniczy. Przeszkadzało mi w nim tylko jedno. Na piersi nosił zieloną odznakę z wężem w samym środku. A pamiętam jakby to było wczoraj.



„Biblioteka w Hogwarcie”



    Całe moje życie jest beznadziejne. Po co ja żyję? Czemu nie umarłam z innymi w czasie wojny? Koniec mam dość . Tylko dokończę to wypracowanie i idę na wieżę astronomiczną. Skończyć ze sobą. Dla nich. Dla moich przyjaciół. Chcę zobaczyć ich uśmiech. Chcę usłyszeć ich głos. Chcę się do nich przytulić.


Koniec mam dość……

I poleciała pierwsza łza……

Dlaczego ja……
 
Muszę się z kimś  spotkać…..

Rujnuję swoje życie……

Hermiona weź się w garść…..


-Nienawidzę  siebie.


Wyszeptałam  cała już we łzach…


-Nikt tak nie powinien mówić.
 
     No i zobaczyłam go. Zabini niby wróg, ale na razie w jego oczach widziałam tylko troskę i jakieś dziwne ogniki, których nie potrafiłam zidentyfikować .
    -Ooo, oczywiście, można się było tego spodziewać, wielki pan Ślizgon uważa, że ma rację. Wiesz co może skróć moje męki powyzywaj mnie od  „szlam” czy od czego tam chcesz i zniknij.
    -A może nie chcę?
    Tak jak ja kocham pytania retoryczne. I te jego ogniki w oczach. I tą jego uniesioną brew zdradzającą, że chce udawać powagę, ale coś mu nie pozwala.
    -To niech ci się zachce.
I kolejne dwie minuty mierzenia się wzrokiem.
    -Hermiona?
   -Czego?
   -Po pierwsze nie odpowiada się pytaniem na pytanie. Po drugie nie ładnie używać takich słów dziewczynom , a zwłaszcza „honorowym” gryfonkom. I po trzecie nadal nie chcę.
   -Sam chciałeś. Zanim zacznę to wiedz że ja zawsze mam odpowiedź, na każde pytanie czy twierdzenie. A więc po pierwsze czemu by nie? Po drugie kto mi zabroni? Zresztą nie znasz mnie także nie wiesz jakich słów używam, a to nie jest bluźnierstwo. I po trzecie czemu? Jesteś ślizgonem, a do tego arystokratą, a tacy jak ty zawsze obrażają mugolaków.
   - No, no, no brawo nie myślałem, że Gryfiaki w jakikolwiek sposób umieją odpowiadać. Podziw, młoda - i znowu śmiech. Boże ile można się śmiać- A i nie zaczyna  się zdania od „a więc”.
   - Mówił ci ktoś kiedyś, że wkurzający jesteś?
   -I zabawny, uroczy, przystojny i, że mam piękny uśmiech…
   -I wygórowane ego.
   -To akurat są tylko spekulacje.
   -Pfff… Oczywiście tylko spekulacje.
  Sama nie wiem jakim cudem, ale dobrze się czułam w jego towarzystwie i to było to czego potrzebowałam.

  No, ale koniec, bańka pękła wybiła 21:50…..

  Czyli za 10 minut cisza nocna…..
    
  I wtedy padło to pytanie, a raczej twierdzenie….

    -Chodź odprowadzę cię.

  I ten  szczery uśmiech…..

    -Okey.
    - To nie było pytanie.
    -Ale dostałeś  odpowiedź.

     I znowu ten przyjemny śmiech……

       -Nie zaczyna się zdania od…
   
    O nie w życiu  nie dam mu tej satysfakcji…..
 
    Już nie….
 
    On serio jest denerwujący…..
  
   I przystojny…..

      -Wiesz co? Zrób przysługę światu i weź się zamknij.
      -Nie.
      -Ale czemu?- zapytałam ni to głupio, ni to chamsko.
      - Bo jest cisza nocna geniuszu i Filch nas goni, a kiedy mnie goni to zaczynam dużo mówić. No i tak miałem kiedyś psa i wabił się on….
       -Jeden: cicho. Dwa: Zamknij się, bo nas złapie. Trzy: Rusz się idziemy do mnie. Bo najbliżej kretynie- dodałam widząc jego minę- Zboczeniec.
       - Też cię lubię, skarbie.
       -Ty weź mi tu  nie skarbuj tylko chodź.

  Jeden śmiech……

  Jedno spojrzenie……

  I już biegliśmy na piąte piętro…..
 
  Do dormitorium…..


     A zakończyło się to normalnie pierwszym pocałunkiem i proponowaniu pierwszej randki oraz oczywiście jego sprzeciwie na moje „Bierz koc, nie wiem jak ty ale ja idę spać”.

    Położył się koło mnie, więc no cóż został niezbyt delikatnie zrzucony  z łóżka.

         -Ej to gdzie ja mam spać?
         -Patrz widzisz to beżowe na środku pokoju?- wyszeptałam mu prosto do ucha wskazując jego dzisiejsze miejsce snu.
         -Chodzi ci o kanapę?
         -Dokładnie.
         -Ale o co…. O nie nie będę spał na kanapie pomyśl o moim biednym karku.
         -Knapa tęskni.
  
    No i co no i znów stanęło na moim, a Zabini rano miał troszkę obolałą szyję.



                                                      ****************



   No i tak wygrywam każdą naszą „kłótnię” pojawiającą  w przeciągu roku, który przetrwaliśmy w związku. Poznając siebie nawzajem. Swoje cechy, uosobienie, wartości. Swoich znajomych, przyjaciół. I wszystko co tylko można wiedzieć o drugiej osobie. Kocham go i wiem, że jest to odwzajemnione uczucie, choć czasem nie wiem czy on tak do końca czuje to samo, ale wiem jedno na chwilę obecną dobrze mi w tym związku, więc nie zamierzam go kończyć. I chociaż Zabini ostatnio jakoś stracił "ten blask" to nadal darzę go głębokim uczuciem. A inni moi przyjaciele. No cóż Ginny kompletnie załamana. Harry i Ron nie żyją. I zostaje Malfoy głupia tleniona fretka, która gdy tylko dowiedziała się, że chodzę z Blaisem to od razu zaczął za mną chodzić i mnie przepraszać. Mam już go dość, a tacy ludzie nigdy się ni zmieniają. Dobrze, że na innych moich przyjaciołach mogę polegać.



     Gdybym wtedy wiedziała jak bardzo się mylę.

     


------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej!
A więc rozdział pierwszy jest z parogodzinnym opóźnieniem, ale jest :* 
Za motywację dziękuję tu wam Julka, Justyna, Paulina i Paulina <3 
Dziękuję za przeczytanie :D
Ps. Rozdział może być słaby ale pisałam go w godz 3-4 w nocy. No, ale co zrobię kiedy tyko wtedy mam pomysły xD Rozdział krótki wiem ale II się poprawię,  w I o to chodziło, bo chcialam opisać poznanie się Hermiony z Blaisem :)
                                                                      Do niedzieli :*