To już dzisiaj. Ten dzień. W końcu ich zobaczę Ginny, Blaisa,
Freda i Georga oraz tego mojego najukochańszego i najwspanialszego Malfoya.
Nadal tego nie pojmuję jak w jednej osobie może mieścić się tyle arogancji,
wredności i wesołości zarazem. Ale wiem jedno, że to jest niemożliwą niemożliwością
. A wracając do tematu to tak się cieszę, dzisiaj jest mów pierwszy dzień
studiów. Jak ja uwielbiam naukę i to przyswajanie wiedzy. Wiele się zmieniło
przez ten rok. Poznałam Blaisa był taki kochany i uroczy, ale BYŁ. Śmierć Harry’
ego i Rona nie bowiem,dobiła mnie, ale wtedy pojawił się on. Taki cudowny.
Uśmiechnięty. Zabawny. Uroczy. Tajemniczy. Przeszkadzało mi w nim tylko jedno.
Na piersi nosił zieloną odznakę z wężem w samym środku. A pamiętam jakby to
było wczoraj.
„Biblioteka
w Hogwarcie”
Całe moje życie jest
beznadziejne. Po co ja żyję? Czemu nie umarłam z innymi w czasie wojny? Koniec
mam dość . Tylko dokończę to wypracowanie i idę na wieżę astronomiczną.
Skończyć ze sobą. Dla nich. Dla moich przyjaciół. Chcę zobaczyć ich uśmiech.
Chcę usłyszeć ich głos. Chcę się do nich przytulić.
Koniec mam dość……
I poleciała pierwsza łza……
Dlaczego ja……
Muszę się z kimś spotkać…..
Rujnuję swoje życie……
Hermiona weź się w garść…..
-Nienawidzę siebie.
Wyszeptałam cała już we
łzach…
-Nikt tak nie powinien mówić.
No i zobaczyłam go. Zabini niby wróg, ale na razie
w jego oczach widziałam tylko troskę i jakieś dziwne ogniki, których nie potrafiłam zidentyfikować .
-Ooo, oczywiście, można
się było tego spodziewać, wielki pan Ślizgon uważa, że ma rację. Wiesz co może skróć
moje męki powyzywaj mnie od „szlam” czy
od czego tam chcesz i zniknij.
-A może nie chcę?
Tak jak ja kocham pytania retoryczne. I te jego ogniki w oczach. I
tą jego uniesioną brew zdradzającą, że chce udawać powagę, ale coś mu nie
pozwala.
-To niech ci się zachce.
I kolejne dwie minuty mierzenia się wzrokiem.
-Hermiona?
-Czego?
-Po pierwsze nie
odpowiada się pytaniem na pytanie. Po drugie nie ładnie używać takich słów
dziewczynom , a zwłaszcza „honorowym” gryfonkom. I po trzecie nadal nie chcę.
-Sam chciałeś. Zanim
zacznę to wiedz że ja zawsze mam odpowiedź, na każde pytanie czy twierdzenie. A
więc po pierwsze czemu by nie? Po drugie kto mi zabroni? Zresztą nie znasz mnie
także nie wiesz jakich słów używam, a to nie jest bluźnierstwo. I po trzecie
czemu? Jesteś ślizgonem, a do tego arystokratą, a tacy jak ty zawsze obrażają
mugolaków.
- No, no, no brawo nie myślałem, że Gryfiaki w jakikolwiek sposób umieją odpowiadać. Podziw, młoda - i znowu śmiech. Boże ile można się śmiać-
A i nie zaczyna się zdania od „a
więc”.
- Mówił ci ktoś kiedyś,
że wkurzający jesteś?
-I zabawny, uroczy,
przystojny i, że mam piękny uśmiech…
-I wygórowane ego.
-To akurat są tylko
spekulacje.
-Pfff… Oczywiście tylko
spekulacje.
Sama nie wiem jakim cudem, ale dobrze się
czułam w jego towarzystwie i to było to czego potrzebowałam.
No, ale koniec, bańka pękła
wybiła 21:50…..
Czyli za 10 minut cisza
nocna…..
I wtedy padło to pytanie,
a raczej twierdzenie….
-Chodź odprowadzę cię.
I ten szczery uśmiech…..
-Okey.
- To nie było pytanie.
-Ale
dostałeś odpowiedź.
I znowu ten przyjemny
śmiech……
-Nie zaczyna się zdania od…
O nie w życiu nie dam mu tej satysfakcji…..
Już nie….
On serio jest
denerwujący…..
I przystojny…..
-Wiesz co? Zrób przysługę
światu i weź się zamknij.
-Nie.
-Ale czemu?- zapytałam
ni to głupio, ni to chamsko.
- Bo jest cisza nocna
geniuszu i Filch nas goni, a kiedy mnie goni to zaczynam dużo mówić. No i tak
miałem kiedyś psa i wabił się on….
-Jeden:
cicho. Dwa: Zamknij się, bo nas złapie. Trzy: Rusz się idziemy do mnie. Bo
najbliżej kretynie- dodałam widząc jego minę- Zboczeniec.
- Też cię lubię,
skarbie.
-Ty weź mi tu
nie skarbuj tylko chodź.
Jeden śmiech……
Jedno spojrzenie……
I już biegliśmy na piąte
piętro…..
Do dormitorium…..
A zakończyło się to
normalnie pierwszym pocałunkiem i proponowaniu pierwszej randki oraz oczywiście
jego sprzeciwie na moje „Bierz koc, nie wiem jak ty ale ja idę spać”.
Położył się koło mnie,
więc no cóż został niezbyt delikatnie zrzucony
z łóżka.
-Ej to gdzie ja mam spać?
-Patrz widzisz to
beżowe na środku pokoju?- wyszeptałam mu prosto do ucha wskazując jego dzisiejsze miejsce snu.
-Chodzi ci o
kanapę?
-Dokładnie.
-Ale o co…. O nie nie będę spał na kanapie
pomyśl o moim biednym karku.
-Knapa tęskni.
No i co no i znów stanęło na moim, a Zabini rano miał troszkę
obolałą szyję.
****************
No i tak wygrywam każdą
naszą „kłótnię” pojawiającą w przeciągu
roku, który przetrwaliśmy w związku. Poznając siebie nawzajem. Swoje cechy,
uosobienie, wartości. Swoich znajomych, przyjaciół. I wszystko co tylko można
wiedzieć o drugiej osobie. Kocham go i wiem, że jest to odwzajemnione uczucie, choć czasem nie wiem czy on tak do końca czuje to samo, ale wiem jedno na chwilę obecną dobrze mi w tym związku, więc nie zamierzam go kończyć. I chociaż Zabini ostatnio jakoś stracił "ten blask" to nadal darzę go głębokim uczuciem. A inni moi przyjaciele. No cóż Ginny kompletnie załamana. Harry i Ron nie żyją. I zostaje Malfoy głupia tleniona fretka, która gdy tylko dowiedziała się, że chodzę z Blaisem to od razu zaczął za mną chodzić i mnie przepraszać. Mam już go dość, a tacy ludzie nigdy się ni zmieniają. Dobrze, że na innych moich przyjaciołach mogę polegać.
Gdybym wtedy wiedziała jak bardzo się mylę.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej!
A więc rozdział pierwszy jest z parogodzinnym opóźnieniem, ale jest :*
Za motywację dziękuję tu wam Julka, Justyna, Paulina i Paulina <3
Dziękuję za przeczytanie :D
Ps. Rozdział może być słaby ale pisałam go w godz 3-4 w nocy. No, ale co zrobię kiedy tyko wtedy mam pomysły xD Rozdział krótki wiem ale II się poprawię, w I o to chodziło, bo chcialam opisać poznanie się Hermiony z Blaisem :)
Do niedzieli :*